Panika, od Lauren Oliver, dowodzi, że książki młodzieżowe żyją i mają się dobrze, a ciągłe budowanie napięcia potrafi zdziałać cuda nawet jeśli towarzyszy mu niezwykła prostota zdań oraz brak tworzonej na siłę zawiłej fabuły. Panika to książka o odwadze i poświęceniu, o grupie młodzieży chcącej wyrwać się z zapadłego i zapomnianego przez Boga miasteczka Carp. To cholernie dobra książka, która choć arcydziełem nie jest, robi swoje, czyli wciąga i to bardzo mocno.

Uwielbiam książki młodzieżowe, choć już sam do młodzieży nie należę, zresztą co za idiota tak bardzo chciał zaszufladkować odbiorców danego gatunku? Skoro mamy książki młodzieżowe, to niech ktoś może wymyśli te wyłącznie dla emerytów i rencistów, i niech ktoś tylko spróbuje w wieku 15 lat przeczytać jakiś horror, przecież tak nie wolno, nie wypada, mózg zniszczony! Brednie…

Wracając do tematu… Panika to historia o grupie licealistów, chcących wyrwać się z zapyziałego ,12 tysięcznego miasteczka, które nie daje nikomu żadnych szans na lepszą przyszłość, miasteczko produkujące kolejnych alkoholików i narkomanów. Takich nudnych i bezpłciowych miejs jest wiele i Carp nie wyróżniałoby się z nich niczym szczególnym gdyby nie jeden szczegół. Z reguły senne miasteczko odżywa podczas wakacji. Zewsząd zjeżdżają się grupy licealistów chcących wziąć udział w tytułowej grze zwanej Paniką, a w którą dzieciaki grają potajemnie, bez wiedzy rodziców czy też policji.

„Zasady były proste. Dzień po rozdaniu dyplomów następuje Skok Otwarcia, a później gra toczy się przez całe lato. Po finałowej konkurencji zwycięzca zgarnia nagrodę.”

Nagroda to gruby plik pieniędzy, zwykle 50 tysięcy dolarów, wystarczy tylko nie dać się zabić i dość do finału. Dlaczego nie dać się zabić? Bo Panika to nie jest test teoretyczny, to szereg zadań, które trzeba wykonać by przejść dalej i to zadań, lekko mówiąc, niebezpiecznych.

Akcja budowana  jest razem z ewolucją kolejnych, coraz to ciekawszych wyzwań wymyślanych przez sędziów wspomnianej gry, skrzętnie wykonywanych przez grupę dzieciaków. Gra toczy się o lepsze jutro, pieniędzy z wygranej wystarczy na wyprowadzkę z miasteczka oraz np. college. Szanse są małe, ale większość nie ma nic do stracenia. Desperacja wyzwala z graczy zwierzęce instynkty, nie ufają sobie nawzajem.

Główna bohaterka, Heather, to młoda dziewczyna, która dopiero co ukończyła liceum… i której życie praktycznie już teraz może się skończyć. Bo czy ewentualna praca w zapyziałym barze może jej zagwarantować dobre i szczęśliwe życie? No cóż, główna bohaterka zdaje sobie sprawę z tego, że udział w Panice, będzie dla niej szansą na lepszą przyszłość. Ale nie tylko dla niej, dziewczyna mieszka razem z chorą i przykutą do wózka siostrą, której leczenie wymaga ogromnej sumy pieniędzy. Gdyby miała choć trochę funduszy, na pewno mogłaby pomóc siostrze w leczeniu, siostrze którą bardzo kocha i za którą mogłaby oddać życie. Dlatego Heather nie boi się wziąć udziału w grze, wie, że musi zrobić wszystko by uratować siebie, swoją siostrę oraz swoją…matkę, która do najlepszych matek niestety nie należy…

„Heather zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech. Poczuła zapach Paniki. Zapach Lata”

W książce spotykamy jeszcze kilka postaci. Nat to najlepsza przyjaciółka Heather. Do cna zepsuta i rozpieszczona, grę traktuję jako zabawę. Bishop zaś jest rozsądnym i twardo stąpającym po ziemi realistą. Nie zgadzam się z częścią recenzji, krytykującą charakter poszczególnych bohaterów. O ile postaci drugoplanowe szybko umykają z głowy, o tyle osoby wspomniane przeze mnie wcześniej są nakreślone bardzo dobrze, choć to właśnie główną bohaterkę da się polubić najbardziej.

Tekst książki jest dość prosty, pisany lekkim piórem, podobnie jak inne tytuły autorki. Widać tutaj motyw miłości oraz przyjaźni, która chciałaby się przerodzić w coś więcej, motyw odwagi oraz konsekwentne budowanie napięcia, które sprawia, że książkę się czyta lekko. Postaci bohaterów nie są wyidealizowane, nie ma tu tych 'dobrych’ oraz tych 'złych’, każdy bohater ma swoje wady, a ich ilość przyprawia o ból głowy. Przez tą naturalność łatwo możemy się z nimi identyfikować.

Panika to idealna wręcz książka na długie zimowe wieczory, która rozbawi, przyprawi o dreszcze, ale również wzbudzi litość wobec postaci zmuszonych przekroczyć pewne granice. Wraz z rozwojem fabuły pojawia się pewne pytanie. Czy te dzieciaki biorą udział w grze z przymusu? Część z nich tak, część dla zemsty, a część by udowodnić sobie i innym, że potrafią przełamać swoje lęki. Motywów jest od groma, przez to książka jest tak ciekawa i różnorodna.

Książka ma około 350 stron, nie jest zbyt długa, ale też wcale być nie musi, te kilkaset stron, w zupełności wystarczyło autorce by wypełnić ją akcją oraz ciekawymi cliffhangerami. Jesteśmy bombardowani błyskawicznie rozwijającymi się sytuacjami, choć czasem książka zwalnia, opowiada historię z innej perspektywy, tej, która pozwala się zastanowić nad samą istotą tytułowej Paniki. Nawiasem mówiąc, na pochwałę zasługuje świetna polska wersja okładki książki, która moim zdaniem wygląda o wiele lepiej niż jej oryginalny odpowiednik.

Okładka książki Panika

Moja, oczywiście subiektywna ocena: 7/10

5 1 vote
Oceń Post
Subscribe
Powiadom o

2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Renata
2 lat temu

Interesująca okładka, ciekawa opinia, poszukam tej powieści…