Netflix zaczyna dominować na rynku VOD, zaskarbia sobie rzeszę widzów wypuszczając kolejne mniej lub bardziej kasowe produkcje. Jedną z nich jest Nawiedzony Dom na Wzgórzu, mogący śmiało pretendować do wizytówki internetowego serwisu. To serial, który mogę z całego serca polecić, jednakże chciałbym również w tym miejscu każdego z osobna przestrzec. Wciąga strasznie i jak mocno by się nie starać, nie pozwala wyłączyć TV, a wręcz krzyczy żeby obejrzeć kolejny odcinek, jeden po drugim. Wtedy orientujesz się, że w jeden, ewentualnie dwa wieczory obejrzałeś cały sezon…
Opowieść obyczajowa z elementami horroru, grozy i nieustającym poczuciem niepokoju.
Serial opowiada historię piątki rodzeństwa, która w latach 80′ wprowadziła się, razem z rodzicami, do jednego z najbardziej nawiedzonych domów USA. Fabuła dzieli się na dwa okresy w ich życiu, dzieciństwo w tytułowym miejscu oraz późniejsze losy już jako osób dorosłych. Co ciekawe elementy te splatają się ze sobą perfekcyjnie, to swoista petarda dla osób lubiących dobrą fabułę oraz płynne przejścia pomiędzy jednym wątkiem, a drugim. Reżyser, Mike Flanagan, znany przede wszystkim z Oculusa i Gry Geralda wziął na tapetę już dość wyeksploatowany motyw nawiedzonego domu i tchnął w niego nowe życie. Widzimy tutaj szczęśliwą rodzinę, która po atrakcyjnej cenie kupuje zabytkową posiadłość w celach jej późniejszej renowacji. Niestety, ale miejsce skrywa wiele sekretów, w dodatku dość mrocznych.
Bohaterem serialu nie jest jedna osoba, a w zasadzie pięć
Sam główny wątek traktuje o dorosłym życiu rodzeństwa, ich problemach oraz traumie jaką odcisnął na nich wspomniany dom, w którym mieszkali jako dzieci. To w zasadzie nie jest horror, a dramat obyczajowy z elementami grozy. Pojawia się tutaj kilka jump-scare’ów, czasem coś wyskoczy z szafy, ale to należy do rzadkości. Reżyser buduje napięcie w zupełnie inny, bardziej subtelny sposób niż połowa obecnego Hollywood. Wydarzenia jakie miały miejsce we wspomnianej posiadłości są tylko tłem dla całej historii, która co krok przypomina o sobie w dorosłym życiu bohaterów. Okazuje się, że od przeszłości nie da się uciec, o czym rodzina szybko ma się przekonać. Zaciekawiłem? Doskonale!
Bohaterów jest wielu, na szczęście łatwo się połapać kto jest kim i czym się kieruje w życiu. Każdy z nich ma osobny wątek fabularny, w dodatku bardzo dobrze nakreślony. Dzięki szerokiemu wachlarzowi emocji jakie im towarzyszą szybko możemy ich polubić, zacząć utożsamiać się z częścią ich problemów. To potrzebny zabieg, który powoduje, że nie zapominamy o nich tuż po obejrzeniu ostatniego odcinka, ba, wątki fabularne są poprowadzone w ten sposób, że nie idzie o życiu każdego z nich w ogóle zapomnieć jeszcze długo po seansie. Pierwsze pięć odcinków stara się przedstawić każdego z bohaterów z osobna, w zasadzie widzimy na ekranie te same wydarzenia tylko z perspektywy kogoś innego.
Dobrze rozpisane postacie, z przejrzystymi historiami
Najstarszym z rodzeństwa jest sceptycznie nastawiony do zjawisk paranormalnych Steven, na którym wydarzenia które doprowadziły do śmierci matki oraz natychmiastowego opuszczenia ich miejsca zamieszkania odcisnęły piętno w najmniejszym stopniu. Został pisarzem traktującym o… duchach wszelakiej maści. Nie wierzy w zjawiska paranormalne, ale dobrze zarabia na książkach o nich traktujących. Cóż za ironia losu. Jego siostra, Shirley, to osoba twardo stąpająca po ziemi. Dekadę po tragicznych wydarzeniach otworzyła zakład pogrzebowy. To jej metoda na radzenie sobie z traumą. Trzecia z rodzeństwa, Theodora to zamknięta w sobie, otoczona stworzonym przez siebie murem, psycholog dziecięca. Sarkazmu i pozornej obojętności używa do obrony przed zawiązywaniem jakichkolwiek bliższych relacji.
Młodsze rodzeństwo to Luke i Nell. Wydarzenia z dzieciństwa odcisnęły na nich największe piętno. Chłopak uciekł w narkotyki, po raz kolejny trafiając na odwyk, dodatku finansowany przez starsze rodzeństwo. Nigdy nie udało mu się zbudować żadnych bliższych relacji z drugą osobą, a jedyną podporą w życiu jest jego młodsza siostra Nell. Ona ucierpiała najbardziej, przeszłość bardzo mocno odcisnęła się na jej psychice, ciągle ma w pamięci horror jaki niegdyś przeżyła.
Nie mógłbym również nie wspomnieć o głowie rodziny, ojcu rodzeństwa. Hugh jest gadającym do swojej zmarłej żony facetem, o dość ponurym przysposobieniu, do którego dzieciaki mają głęboki żal za wydarzenia z okresu ich dzieciństwa. Zaś postać żony, Olivia, z czasem zmienia się z kochającej matki w osobę chorą psychicznie, której działania motywowane są przez dom. Jej przemiana jest stopniowa, delikatna i szalenie ciekawa.
Miejsce przed którym nie da się zapomnieć i przed którym nie da się uchronić
Każdy z bohaterów ma swoje pięć minut, ich charaktery znacząco od siebie odbiegają, mają zupełnie inne życie, jednak tytułowy dom splata ich losy raz jeszcze. Wątki z dzieciństwa łącza się z tymi we współczesności, reżyser chcąc wyjaśnić nam powody, dlaczego bohaterowie postępują tak, a nie inaczej cofa nas o kilkanaście lat. Muszę tu dodać, że praca kamery zasługuje na ogromną pochwałę. Ujęcia płynnie przechodzą pomiędzy sobą i tak w pewnym momencie znajdujemy się w latach 80′ podczas gdy otwierając drzwi natychmiast przenosimy się do aktualnego mieszkania jednego z rodzeństwa. Ciekawostką może być wykorzystanie przez reżysera techniki długiego ujęcia gdzieś w połowie sezonu. Kamera przez bite 20 minut podąża za bohaterami, kadr pozostaje ten sam, to bardzo rzadko wykorzystywana metoda kręcenia. Niewiarygodne może się wydawać to jak długo aktorzy musieli przygotowywać się do tego zabiegu, efekt widać gołym okiem, a wspomniany przeze mnie odcinek na pewno zapadnie mi na długo w pamięci.
Sama fabuła posuwa się bardzo powoli, reżyser pozwala nam chłonąć historię każdego z piątki rodzeństwa, kamera przenosi nas w przeszłość wielokrotnie by pomóc zrozumieć motywy jakimi się kierują w dorosłym życiu. Generalnie uwielbiam się bać i choć w Nawiedzonym Domu na Wzgórzu nie ma zbyt wiele typowych straszaków, tak już momentów, w których napięcie oraz muzyka budują niepokojący klimat, jest całkiem sporo.
Oklepany temat, z którego można wycisnąć soczysty i świeży sok
Atmosfera niepokoju utrzymuje się praktycznie przez cały seans, a cliffhangery kolejnych odcinków wręcz proszą o włączenie kolejnego. Co ciekawe sam element grozy nie jest najważniejszym elementem, a jedynie wymówką do pokazania emocji jakich doświadczają bohaterowie.
Nawiedzony Dom na Wzgórzu to zdecydowanie jedna z lepszych pozycji w katalogu Netflixa, to serial, który z pozoru przepełniony elementami pasującymi do typowego horroru wcale horrorem nie jest. To doskonały dramat obyczajowy, w którym uczucie niepokoju jest tak silne, że tuż po seansie nie pozwala zasnąć. Polecam z całego serca!