Wcześniej czytałem bardzo dużo książek, potrafiłem się przy tym skupić, chłonąć treść, dawało mi to masę frajdy, wracałem po szkole/pracy do domu i zaczynałem coś tam czytać. Niestety, ale wtedy pojawił się internet i wszystko szlag trafił…

Macie tak czasem, że zaczynacie czytać jakiś tytuł, podobno dobry, polecony przez znajomego i wszystko jest ok przez jakieś 10 minut, a później nagle coś odwraca waszą uwagę, zaczynacie myśleć o czymś zupełnie innym? Ja tak mam i zacząłem się łapać na tym, że zamiast czytać w spokoju dany tytuł, sięgałem za telefon by poszukać na youtubie coś, co według mnie było w danej chwili ciekawsze np. jak obrobić bank w 10 prostych krokach.

Stephen King Lśnienie Majkpisze.plNiestety, ale wraz z nadejściem internetu pojawiły się wszelakiej maści rozpraszacze, które zaczęły dawkować mi powolutku i miarowo dopaminę. Tak, bo te wszystkie pierdoły, którymi raczymy się na co dzień przeglądając ścianę na fb czy oglądając youtube’a mają za zadanie wrzucić nam do mózgu trochę dopaminy, hormonu szczęścia. Bierzesz telefon, odpalasz kwejka, pośmiejesz się z memów, odkładasz telefon, idziesz coś zjeść i tak w kółko. Sama myśl, że miałbym usiąść przy książce, skupić się na niej i poświęcić godzinkę swojego czasu na, uwaga, czytanie, brzmi w dzisiejszych czasach dość abstrakcyjnie. Jak sobie z tym poradzić?

Czas wyłączyć ten durny telefon i skupić się

Telefon to największy wróg dla kogoś kto chce w spokoju usiąść i coś przeczytać. Powiedzcie sami, nie mieliście tak, że choćby i książka była jedną z najlepszych w danym gatunku to i tak czasem nie szło się skupić zupełnie. Wystarczyło, że ktoś napisał coś na messengerze, telefon zaczął buczeć i całe skupianie się szlag trafił. Czytając książkę łapałem się na tym, że zaczynalem myśleć o rzeczach codziennych, co zrobić na obiad, jakie plany na weekend, co obejrzeć wieczorem w TV. Wtedy orientowałem się, że już dawno przestałem czytać ze zrozumieniem i muszę wracać jedną albo dwie strony, żeby złapać wątek.

Naval Ravikant, CEO AngelList, firmy wspierającej start-upy w USA, stwierdził w jednym z podcastów dla bloga Farnam Street, że kończy tylko co 10 kupioną przez siebie książkę. Sam zauważa, że po rewolucji internetowej przesiadł się na blogi oraz social media. Nic dziwnego, na tych pierwszych jakaś ciekawa idea, myśl jest zgrabnie zapakowana w maksymalnie kilka stron A4, a w tych drugich mamy dosłownie wysyp różnych informacji, z których na pewno jakaś nas zaciekawi. Z książkami tak niestety nie ma, kupujemy, zaczynamy czytać i okazuje sie, że o zgrozo, tam nie ma nic ciekawego. Sam rzucam czasem jakiś tytuł gdzieś w cholerę w kąt i próbuję od czasu do czasu po niego sięgać, żeby go wreszcie skończyć. Naval robi zupełnie innego, jeśli początek okazuje się nudny po prostu zaczyna czytać od połowy. Nienormalny gość prawda? Według Navala, trzeba dać tytułowi szansę i tak otwiera 200 stronę i jeśli go zaciekawi dany wątek to czyta dalej, poźniej ewentualnie wraca do wcześniejszych stron bo wie, że jednak warto.

Czytanie Książek Wpis Majkpisze.plPrzyznajcie się, każdy z Was jest teraz na jakiejś stronie niedokończonej książki. U mnie to 80 w 'Księżniczka, łajdak i chłopak z Tatooine’ Alexandry Bracken. Wiem, że powinienem czytać dalej, ale jakoś zawsze mam coś ważniejszego do roboty, odkładam na później i to tak trwa. Potem wracam do tytułu i już nie do końca pamiętam co się działo wcześniej, zaczynam wertować kartki, płacz i zgrzytanie zębów..

Dobrze, a co jeśli dany tytuł jest słaby i pomimo naszych szczerych chęci czytanie idzie nam jak po grudzie? Według Navala „byliśmy nauczeni już od lat młodzieńczych, że książki to jest coś co się kończy, książki są święte. Jeśli chodzisz do szkoły i masz do przeczytania książkę, to musisz to zrobić…”, i jakaś niepisana reguła gdzieś tam podświadomie mówi, że jak już jakiś tytuł się zacznie to trzeba go skończyć. Nic bardziej mylnego.

Pozwól sobie odpuścić

No dobrze, ale co jeśli ta książka jest naprawdę dobra, ale to zły moment żeby ją przeczytać, bo w Twoim życiu wydarzyło się coś złego a czytasz właśnie dobrą komedię? Odstaw ją i weź coś co pomoże Ci przebrnąć przez trudny okres, bo kochani odpowiednia książka dopasowana do odpowiedniej osoby to nie wszystko – musi być jeszcze na to odpowiedni moment.

Dla jednych książki to tylko kartki papieru, dla innych to coś bardziej osobistego, swoisty związek partnerski, emocje podobne tylko sytuacja inna. Dlatego niektórym jest tak ciężko po prostu odstawić tytuł i zacząć czytać coś innego. Żadne rozstanie nie jest proste prawda? Nigdy nie było. Jeśli każda kolejna strona jest dla Ciebie katorgą porównywalną z przejściem po witrażu zrobionym z pobitych Piastów to odpuść sobie i wróć do książki w innym momencie lub zacznij jakiś inny gatunek.

Czytaj po trochu, nie na czas i nie z przymusu, to nie jest twój obowiązek

Czasem jak mi dany tytuł nie podchodzi to czytanie staje się dla mnie jakimś przykrym obowiązkiem, stwierdzam, że ok no jeszcze te 150 stron i skończę dany tytuł, będę mógł wtedy go sobie odłożyć na półkę z dumą napuszonego pawia. To bardzo krzywdzące myślenie. Książki powinny dawać przyjemność, po prostu. Taką samą przyjemność jak np. oglądanie dobrego filmu. Dlaczego jeśli jakiś film mi się nie podoba to go po prostu wyłączam i szukam kolejnego? Przecież na Netflixie jest tyle tytułów, zawsze się coś znajdzie. Z kina też można wyjść w połowie seansu, szkoda tylko wydanych pieniędzy. Dlaczego w takim razie dalej męczę tą książkę i czytam kolejne strony? Bez sensu.

Książka to nie maraton, nie musisz skończyć całej od razu

Utarło się przekonanie, że jeśli książka jest dobra to czyta się ją jednym tchem, od razu najlepiej całą. Tak, świetny pomysł, o ile nie masz żadnych obowiązków, rodziny i innych spraw, nie jesz i nie pijesz, a w pracy byłeś ostatnio pół roku temu. Książki to nie jest maraton, nie musisz przebiec tych 42 kilometrów dając z siebie wszystko, możesz odpuścić, przeczytać te kilkadziesiąt stron i wrócić do tytułu za dzień czy dwa. Nic złego się nie stanie, świat się nie skończy. Czerp przyjemność z czytania, tak jak czerpiesz przyjemność oglądając swój ulubiony serial.

Dyskutuj o książkach, to dobrze nakręca i pomaga w samym czytaniu

Jak to jest, że można przez bite pół godziny dyskutować nad wyższością Supermana nad Kapitanem Ameryką czy też spierać, który z filmów Marvela był jak dotąd najlepszy, ale już o danej książce się tak często nie dyskutuje? Książka to nośnik informacji, tak samo jak i film, ma dawać frajdę i powody do dyskusji, dlaczego by więc nie porozmawiać o 'Smętarzu Zwięrząt’ Kinga opierając się na książce, wytknąć nieścisłości i opisać emocje towarzyszące czytaniu któregoś z rozdziałów? Dlaczego jeśli już wdałbym się w dyskusję na temat ostatnio lansowanego tytułu Kinga to pewnie będzie to dyskusja o ekranizacji?

Czytanie Książek Wpis Majkpisze.plMamy 2019 rok i wszystko co nas otacza walczy o nasze skupienie, mózg non stop filtruje kolejne informacje. Nic dziwnego, że tak trudno jest nam skupić się na jednej rzeczy i to tylko na jednej. Zresztą powstaje coraz więcej podcastów i książek o ćwiczeniu koncentracji i siły woli. Sam staram się żyć w stylu slow, co udaje mi się z mniejszym i większym skutkiem, a o czym pisałem w jednym z moich wpisów, do którego przeczytania również zapraszam. Tymczasem idzie weekend, więc i troszkę czasu więcej na czytanie, na spokojnie, bez żadnych rozpraszaczy, przy filiżance herbaty.

 

0 0 votes
Oceń Post
Subscribe
Powiadom o

2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kaziu
5 lat temu

Bardzo mądry i pouczający artykuł. Pozdrawiam. Jestem ciekaw Pańskiej opinii jak się ma np. instagram do treści zawartej w tekście. Osobiście uważam, że moda na aplikacje, które polegają na dostarczaniu krótkich dawek dopaminy w małym czasie to geneza złego trendu o którym wspomniano w tekście. Człowiek odpala takiego rzeczonego instagrama i w przeciągu kilkunastu sekund bombadruje swój umysł „ciekawymi” treściami typu zdjęcie czy „lajk” W ten sposób dostarczają sobie proste i przyjemne dawki dopaminy. Nie dziwne potem, iż ludzie, którzy korzystają z takich aplikacji notorycznie mają problemy aby skupić sie na czymkolwiek jak czytanie książki czy nawet zwykła rozmowa z… Czytaj więcej »

Michał
5 lat temu
Reply to  Kaziu

Hej Kaziu! Cieszę się, że podobał Ci się mój wpis i dziękuję za merytoryczną wypowiedź, z którą się zgadzam w stu procentach. Co do insta… no cóż, to taki sam pożeracz czasu i 'czasoumilacz’ jak facebook tylko zapakowany w inną formę. Obie apki są zaprojektowane w dość sprytny sposób, w obu występuje tablica, którą można przewijać do upadłego, co jest bardzo skuteczne w zajmowaniu czasu, a o czym twórcy doskonale wiedzą. Myślę, że aktualne społeczeństwo wydaje się być coraz bardziej zmęczone bądź tak się mu po prostu wydaje. Ludzie czują potrzebę szybkiego uszczęśliwiania się, a nic tak nie pomaga jak… Czytaj więcej »