Wszyscy są niecierpliwi, każdy chce mieć wszystko natychmiast i za nic ma czekanie na cokolwiek. Dosłownie wpadamy w szał gdy reklamy na YT nie da się przewinąć i trzeba obejrzeć trzydzieści sekund zamiast pięciu. Dzisiaj jedna z bardzo miłych pań o mało mnie nie zabiła tylko dlatego, że w związku z brakiem jakichkolwiek umiejętności jazdy samochodem nie potrafiła wyjechać z parkingu, bo ją rzekomo zastawiłem. Generalnie nikogo nie zastawiłem, ale mniejsza o to, po prostu chciała mnie zabić, a przecież ja świadomie jej nic złego nie zrobiłem, wręcz mógłbym ją polubić… gdyby nie ten wzrok.
Cierpliwość już teraz jest droższa od platyny
Denerwuje i niecierpliwi się każdy, ale moje pokolenie, a więc pokolenie Y (milenialsi) oraz pokolenie następne, Z, przoduje w tym najbardziej. Chcemy mieć wszystko na już, bo przecież wszystko jest na wyciągnięcie ręki, ale do tego są potrzebne pieniądze, a przecież parcie na nie jest ogromne. Kiedyś chciało się zostać strażakiem, policjantem, albo astronautą, a teraz dzieciaki wolą być blogerem (heh), youtuberem, albo co gorsza, influencerem i robić hajs, na okrągło. Nastoletnie biznes plany powstają w mgnieniu oka. Boże uchowaj.
Cały sezon serialu naraz? A to inaczej można?
O tym, że ja oraz większe grono młodych ludzi na tym świecie jest niecierpliwe wiedzą też najbardziej znani usługodawcy platform VOD, w tym chociażby Netflix. Tak, mój ulubiony dystrybutor filmów i seriali doskonale wie, że denerwuje mnie czekanie na cokolwiek. Stąd powstał termin oraz ruch zwany binge-watchingiem. To nic innego jak oglądanie naraz całych sezonów seriali wypuszczanych przez stację praktycznie natychmiast. Nie w tygodniowych odstępach, ale cały sezon od razu. Wyobraźcie sobie, że macie cały wolny weekend, a wasza ulubiona platforma streamingowa wypuszcza kolejny sezon Domu z Papieru w całości w piątek. Kanapa, piwko, chipsy i twój ulubiony serial, żyć nie umierać.
A teraz wyobraźcie sobie, że oglądacie Grę o Tron od HBO, które za nic w świecie nie rozumie idei binge-watchingu i musicie czekać cały kolejny tydzień na następny odcinek, okropieństwo przez które musiałem przechodzić, a którego nie polecam nikomu. Gdyby nie fakt, że tak uwielbiam świat wykreowany przez Georga R.R. Martina pewnie bym zapominał co było w poprzednim odcinku (temu kto wymyślił recap powinni dać jakąś nagrodę). Osobiście nie spędzam całego tygodnia na oglądaniu seriali, nie śledzę smaczków związanych z wypuszczeniem każdego kolejnego epizodu, nie fascynuje się tym, nie żyję produkcją i w moim przypadku udostępnianie całego sezonu naraz wydaje się być o wiele ciekawszym pomysłem. Netflix to doskonale rozumie i rzuca całymi kompletnymi szonami na lewo i prawo.
Binge-watching jest coraz popularniejszy i Netflix o tym wie
Ba! Ktoś już nawet przeprowadził badania na temat tego czy binge-watching przynosi większą wartość dodaną dla samego widza jak i dla stacji (nie mogę sobie przypomnieć gdzie) i stwierdził, że dzięki wypuszczeniu całego sezonu naraz widz bardziej utożsamia się z postaciami, więcej zapamiętuje, łatwiej chłonie serial, który daje mu przez to więcej frajdy. W moim przypadku mogę śmiało powiedzieć, że to się sprawdza. Z moją żoną, Angeliką, właśnie odświeżam sobie wspomniany już przeze mnie wcześniej Dom z Papieru. Angelika ogląda pierwszy raz i chyba nie muszę nikogo przekonywać do tego, że w domu co jakieś 45 minut słychać ’jeszcze jeden odcinek, no taki ciekawy serial, włączaj natychmiast kolejny odcinek, no już już’.
Binge-watching to, moim zdaniem, szalenie ciekawy pomysł na przyciągnięcie uwagi widza na dłużej niż wspomniane 45 minut, a potęguje to fakt, że millenialsi przecież uwielbiają tupać nóżkami w oczekiwaniu na coś co powinni dostać w swoje ręce natychmiast. Netflix o tym doskonale wie. Ciekawe czy HBO podąży podobną drogą?