Saga dobiega końca, mijają 42 lata od oryginalnych Gwiezdnych Wojen, J.J. Abrams robi co może by ratować dupę Rianowi Johnsonowi, reżyserowi Ostatniego Jedi. Widziałem już ostatni trailer i muszę przyznać, że reżyser nie pokazując w nim zupełnie nic pokazuje tak naprawdę bardzo dużo dając dużą nadzieję na naprawdę udany tytuł.
Definitywne zakończenie sagi o rodzie Skywalkerów
Dziewiąta część ma być tą ostatnią o sadze Skywalkerów, tak przynajmniej mówią twórcy i ja bardzo chciałbym w to wierzyć. Pole do popisu do wprowadzenia zupełnie innych historii jest tutaj ogromne, miliardy galaktyk, planet, całe taczki książek z których można czerpać garściami. Jeśli popatrzylibyście w rozgwieżdżone niebo to historia biegnąca od piaszczystego Tatooine aż po Kef Bir (?) byłaby tylko jedną z gwiazd, jedną wśród milionów. Dlatego tak ważne jest definitywne zakończenie historii Luke’a i Lei i to właśnie powinniśmy zobaczyć w dziewiątej części.
Zwiastun nie pozostawia żadnych wątpliwości, zwieńczeniu historii będzie towarzyszyć ogrom nawiązań do części poprzednich. Zobaczymy walczących na miecze świetlne Kylo i Rey, z majaczącym w tle wrakiem drugiej Gwiazdy Śmierci. Co więcej akcja przeniesie nas również do samej konstrukcji oraz sali tronowej Imperatora Palpatine’a. Bzmi znajomo? To dokładnie ta sama sala z Powrotu Jedi 🙂
Hej hej, ale ja już gdzieś to przecież widziałem
Trening Rey z ikonicznym hełmem i robotem atakującym ją laserem to nawiązanie do Nowej Nadziei, Luke ćwiczył w podobny sposób na Tatooine pod czujnym okiem Kenobiego, a takich nawiązań jest więcej. Złowroga Rey trzymająca w swoich rękach podwójny czerwony miecz świetlny jest prawdopodobnie tylko wizją, ukazującą główną bohaterkę jako sitha. Podobnej wizji doświadczał Luke na planecie Dagobah w Imperium Kontratakuje. Myślę, że J.J. Abrams doskonale wie, że by zakończyć tak długą opowieść trzeba również wprowadzić w widzu poczucie ogromnej nostalgii, pokazać mu sytuacje i miejsca, które już doskonale zna, ale w zupełnie innym świetle. Reżyser tak uczynił w Przebudzeniu Mocy i udało mu się to, pomimo niezrozumiałej dla mnie krytyki innych, znakomicie! Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie wręcz prosi się by podsumować całą sagę, a tego nie sposób zrobić bez licznych nawiązań.
Myślę, że największym problemem Ostatniego Jedi było zbytnie skupienie się na turbo egoistycznym Luke’u, którego nieracjonalne zachowanie powodowało u mnie niesmaczny grymas. W Skywalker. Odrodzenie twórcy tego błędu już popełnić nie zamierzają i tak na ekranie tym razem dostaniemy prawdziwego złodupca, wieczne zło w postaci Imperatora we własnej osobie. Film tylko na tym zyska, a nienawidzący się Kylo i Rey wreszcie otrzymają wspólnego wroga, którego będą mogli razem zniszczyć. Nie liczę przy tym tego totalnie bezbarwnego i zapomnianego przez świat Snoke’a, przy którym już raz się nasza 'para’ zjednoczyła. W Mrocznym Widmie kultowy Darth Maul pokazał jak powinien prezentować się antagonista. Wprowadzenie w tą rolę wszechmocnego Imperatora jest moim zdaniem strzałem w dziesiątkę.
Kto się tak naprawdę odrodzi?
Ciekawym może być fakt, że George Lucas wielokrotnie powtarzał w nawiązaniu do szóstej części sagi, a więc Powrotu Jedi, że Jedi, który powrócił to Anakin, to o niego zawsze chodziło, to on jest tym, który się nawrócił, tym który uratował Luke’a przed śmiercią z rąk Imperatora. Tak jak wówczas Anakin tak teraz to Kylo może być tym, który się odrodzi na nowo? A może na ekranie zobaczymy Haydena Christensena pomagającego młodym adeptom mocy w finalnej bitwie z Darth Sidiousem i wszystkim oczy na wierzch wyjdą? Przecież kilkukrotnie już w wcześniej w filmach pojawiały się duchy innych Jedi, ostatnio widzieliśmy Yode miotającego… piorunami 🙂
Co by się nie działo w filmie, jego zakończenie będzie musiało być tym definitywnym, tym który zakończy całą sagę Skywalkerów z godnością, a dobro musi zwyciężyć, bez zbędnych kolejnych sequeli, które przecież Hollywood tak uwielbia. Powiedzcie szczerze czy gdy myślicie o Gwiezdnych Wojnach nie ukazuje Wam się przed oczyma kilka świetnie powiązanych historii krążących wokół już ikonicznego rodzeństwa i ich rodziców, a więc Luke’a, Lei, Anakina i Padme? Myślę, że czas najwyższy wprowadzić do kanonu zupełnie nowe planety, zupełnie nowe historie, nowych bohaterów i kolejne epickie przygody, świat Gwiezdnych Wojen na to w zupełności zasługuje, a tymczasem nie wiem jak Wy, ale ja z ogromną niecierpliwością czekam na zwieńczenie sagi mojego ulubionego rodu, premiera tuż tuż 🙂