Mój znajomy, Krystian, jako jeden z nielicznych doczekał się swojego egzemplarza PlayStation 5, szybciutko pobiegł do sklepu po konsolę i tak już od kilku tygodni testuje sprzęt. W tym wpisie podzieli się ze mną swoimi wrażeniami z użytkowania najnowszego dziecka japońskiego koncernu i myślę, że nie tylko ja jestem ogromnie ciekaw jak konsola sprawuje się na co dzień. Wpis będzie przeprowadzony w formie wywiadu.
PlayStation 5, czyli aktualnie gamingowy święty Graal
M (Michał): Cześć Krystian, a więc w tym momencie postanowiłeś, aby wszyscy Twoi sąsiedzi jak jeden mąż znienawidzili Cię całym sercem, bo jako nielicznemu udało Ci się dostać w swoje ręce nowiutki egzemplarz piątej już generacji PlayStation. Powiedz mi proszę jak Ci się udało zdobyć konsolkę?
K (Krystian): Cześć Michał, dziękuję za zaproszenie, miło jest zagościć na łamach Twojego bloga. Jak udało zdobyć się konsolkę, pytasz. Cóż, przyznaję, iż początkowo zupełnie nie byłem zainteresowany zakupem konsoli na premierę, dlatego nie szturmowałem sklepów internetowych w dniu otworzenia pre-orderów. Wychodziłem z założenia, iż 'PS4 posłuży mi jeszcze jakiś czas, a PlayStation 5 kupię później’. Nie mogłem bardziej się mylić. Po zobaczeniu pierwszych fragmentów z remake’u 'Demon’s Souls’ byłem już ‘kupiony’ i zapragnąłem mieć sprzęt u siebie. W styczniu zacząłem interesować się zakupem sprzętu już na poważnie. Jednak, jak wszyscy wiemy, problem z dostępnością był już obecny od listopada ubiegłego roku. Dlatego niedługo po nowym roku, wraz z narzeczoną, śledziliśmy różnorakie strony, informujące o dostawach nowej konsolki.
Każda próba zakupu „gołej” konsoli kończyła się frustracją. Przeciążone serwery sklepów, boty wykupujące asortyment marketów w ciągu kilku sekund – nie napawało to optymizmem. Aż któregoś razu, po wklepaniu w przeglądarkę hasła 'playstation 5 preorder’ natrafiłem na niewielki elektromarket, zlokalizowany gdzieś w Wielkopolsce, który przyjmował preordery na konsole z „następnej dostawy”. Po zrobieniu dokładnego 'riserczu’ zdecydowałem się na złożenie zamówienia. Od tego dnia, wykonywałem kilka telefonów tygodniowo do sklepu, aby upewnić się, iż konsola do mnie dotrze. W dzisiejszych czasach nigdy nie wiadomo. Dotarła. Dnia 27.01 kurier zadzwonił do drzwi. Zestaw, w którego skład wchodziła konsola, dodatkowy pad, roczny PS Plus, 'Spider-Man: Miles Morales’ oraz 'Sackboy: A New Adventure’ zawitał u mnie.
Dlaczego nie nowy Xbox?
M: Widzę, że łatwo nie było, tym bardziej cieszy mnie fakt, że masz ją już u siebie. Powiedz mi proszę dlaczego nie nowy Xbox? To przecież też świetna konsola jest.
K: Cóż, muszę przyznać, iż jeszcze w sierpniu 2020 byłem święcie przekonany o tym, iż obecną generację spędzę z nową iteracją Xboksowego pada w rękach. Wtedy już wszyscy byli świadomi faktu, iż Series X będzie mocniejszą konsolą niż PS5, a dodatkowym atutem miał być Game Pass, który jednak okazywał się opcją bardziej opłacalną, niż nowy 'standard cenowy’ gier pudełkowych. Sytuacja zmieniła się, w momencie gdy na wrześniowym Showcase PlayStation zobaczyłem pierwszy trailer 'Final Fantasy XVI’, który został zapowiedziany jako console exclusive. Będąc fanem ogólnej japońszczyzny i serii 'Final Fantasy’ byłem już kupiony. Mocniejsza konsola i Game Pass przestały się liczyć. Po raz kolejny wygrały gry.
M: Jakim jesteś graczem? Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z gamingiem?
K: Dobre pytanie. Gram za mało, żeby nazwać się 'hardcore’owym’ graczem, a zarazem gram za dużo, aby nazwać się graczem 'casualowym’. Więc myślę, że jestem czymś pomiędzy. Gry towarzyszą mi w zasadzie odkąd sięgam pamięcią. Ojciec zawsze był fanem nowinek technologicznych i w latach ‘90 często przejawiały się u nas pierwsze komputery, bądź konsole. Świadomie gram mniej więcej od roku 1998, kiedy tata przyniósł do domu pierwsze Playstation z drugą częścią Resident Evil oraz z 'tą śmieszną grą ze skaczącym lisem w dżinsach’. Co prawda, byłem zwyczajnie za młody, aby chłonąć klasykę survival-horroru, jednak pierwsza część przygód Crasha Bandicoota sprawiła, że właśnie od tego momentu, moja przygoda z graniem się rozpoczęła.
Nowy pad Dualsense, wygodny i idealnie ciężki
M: Jak tak teraz przypomnę sobie pierwsze chwile z gamingiem, to ukazuje mi się obraz Amigi brata oraz właśnie pierwszego PlayStation, na którym graliśmy do upadłego u kuzyna na feriach. Piękne czasy… Ok, ale wróćmy do samej najnowszej konsoli japońskiego koncernu. Co odpaliłeś na starcie? Domyślam się, że było to Astro’s Playroom, żeby przetestować możliwości nowego pada DualSense?
K: W istocie, jest tak jak mówisz – pierwsze było właśnie Astro’s Playroom, które jest idealnym demem technologicznym nowej iteracji pada. Po wstępnym setupie konsoli, z miejsca uruchomiłem „Astro” i nie wyłączyłem, dopóki 'baterie w oczach mi się nie wyczerpały’ 😉. Produkcja Team Asobi, to kawał dobrego, klasycznego platformera, który w absolutnych 100% wykorzystuje możliwości DualSense.
M: Wygodny jest? Jak się trzyma w ręce? Wygląda na cięższego od poprzednika, a więc DS4.
K: Oj tak. Bardzo wygodny i idealnie ciężki. Czujesz, że trzymasz w dłoniach 'konkretny sprzęt’. Po miesiącu grania, nie jestem w stanie już wrócić do używania DS4.
M: I jak się sprawdza nowy pad DualSense?
K: Jest świetny. Adaptacyjne triggery i haptyczne wibracje po prostu 'robią robotę’. Czujesz odpowiedni opór przy wduszaniu triggerów (w zależności od kontekstu wykonywanej akcji – np. wystrzał z konkretnego rodzaju broni), a wibracje sprawiają, iż m. in. jesteś w stanie odczuć różnice w podłożu, po którym się poruszasz. Jeśli przyszłe gry na PlayStation 5 będą wykorzystywały pada tak, jak zostało to zrobione w Astro’s Playroom, to zapewniam Cię, czeka nas wspaniała generacja.
Next-genowa grafika?
M: Jak wrażenia z gier? Grafika jest faktycznie 'next-genowa’? Czuć ten feeling?
K: Na ten moment – prawdziwie ‘next-genowy’ feeling daje jedynie remake Demon’s Souls. Nie ma co się oszukiwać, Bluepoint Games wspięło się na wyżyny swoich możliwości i zaserwowało nam prawdziwy 'graficzny masterpiece’. Wręcz nie mogę się doczekać przyszłych tytułów, które pokażą nam jeszcze większy pazur.
M: W poprzedniej generacji irytował mnie fakt, że nie dano nam tak naprawdę obiecanego wcześniej wyboru ustawień graficznych. Nie mogłem zdecydować czy chcę grać w niższej rozdzielczości w 60 klatkach, czy jednak postawić na wodotryski, ale w obniżonej płynności. Miałeś podobnie?
K: W zupełności się z Tobą zgadzam. Wszyscy wiemy, że konsole, to nic innego jak „małe PCty”, jednak brak możliwości wyboru między mniejszą rozdzielczością i wyższym klatkarzem, a wyższą rozdziałką i mniejszą liczba klatek potrafił być bolesny. Tak, patrzę w tym momencie chociażby na Control, w wersji na PS4.
Spider-Man Miles Morales, czyli opcji do wyboru, do koloru
M: Na szczęście, z tego co widzę po testach Digital Foundry w PS5 jak i w XSS/XSX ten problem nie występuje, mamy do wyboru kilka opcji, w tym lepszą płynność czy też więcej efektów graficznych. Grałeś już w nowego Spider-Mana? Tam prócz sławnej już implementacji promieni śledzących mamy również płynne 60 klatek.
K: Tak, miałem akurat to szczęście, iż ’Spider-Man: Miles Morales’, uruchomiłem tuż po tym, kiedy została wprowadzona trzecia opcja graficzna – „Performance RT”, która pozwala na uruchomienie gry w rozdzielczości 1440p, 60 klatkach, wraz z ray-tracingiem (pozostałe opcje, to 'Performance Mode’ – zachowujące 4K i 60 klatek, jednak bez dobrodziejstw RT, oraz 'Fidelity Mode’, uruchamiające grę w pełnym 4K i ray-tracingu, przy ‘żelaznych’ 30 fps’ach). Gra wygląda w tym trybie po prostu obłędnie. Nie będę ukrywał, przemierzałem ulice Nowego Jorku z opadem szczęki. Jeśli tak teraz będą wyglądać gry – to ja to po prostu kupuję i czekam na więcej.
M: Jakie wrażenie sprawia menu, sklep, wiadomości do innych i ogólnie UI/UX?
K: Zmiany na plus. Ogromny plus. UI jest teraz mocno ‘minimalistyczne’, ikony interfejsu są docelowo ukryte i pojawiają się po naciśnięciu przycisku PS. Sporym zaskoczeniem jest bezpośrednia integracja PS Store wraz z interfejsem konsoli. Sklep wczytuje się natychmiastowo i zwyczajnie „przyjemnie” się go przegląda (mój portfel tego nie lubi – teraz łatwiej wydawać pieniądze) czego nie można było powiedzieć o sklepie dostępnym z poziomu PS4. Niestety, za dużo nie będę w stanie powiedzieć na temat wysyłania wiadomości – raptem raz napisałem do kogoś w celu przetestowania funkcji. Jest szybko, wygodnie, jak najbardziej poprawnie, ot co.
Słynny już dysk SSD i tęsknota za ekranami ładowania
M: A jak się sprawuje dysk SSD w konsolce? Faktycznie mamy tego kopa? Gry wczytują się w kilka sekund? Jakie to uczucie włączyć czajnik by zaparzyć herbatę i kompletnie nie mieć możliwości zalania jej wrzątkiem i w spokoju wypić herbaty, bo gra już się wczytała? Musi być okropnie? 🙂
K: Pamiętasz zalew memów, po prezentacji Marka Cerny? 'SSDSSDSSDSSDSSDSSD’. No więc Mark nie kłamał. Jest szybko. Bardzo. Na dobrą sprawę, są chwile, w których brakuje mi ekranów ładowania, na których wyświetlały się porady. Teraz ładowanie etapów, to kwestia kilku sekund. Kolejny powód, dla którego już nie jestem w stanie powrócić do past-genów.
M: Powiedz mi jak wygląda sprawa kultury pracy samej konsoli? Jest cicha? A może się grzeje? Zauważyłeś jakieś niepokojące symptomy po dłuższym graniu?
K: Po otrzymaniu sprzętu, katowałem konsolę przez ponad 12h, jednym ciągiem. Żadnych symptomów. Cichutko. Jedyny moment, przy którym usłyszysz konsolę, to wstępne wczytywanie gry z płyty – napęd jest wyraźnie słyszalny, jednak to tylko przez pierwszych kilkanaście sekund, po wrzuceniu dysku z grą do napędu.
Wielki router, ale gra się świetnie
M: Podoba Ci się sam wygląd PS5? Jak dla mnie osobiście wygląda jak tani router ze stadionu X lecia, ale o gustach się nie dyskutuje przecież…
K: Przyznam się szczerze – futurystyczny design konsoli nadal mnie nie przekonuje. Po pewnym czasie zwyczajnie się przyzwyczaiłem. Dla porównania, PS4 w dniu swojej premiery już wyglądało jakby było odchudzone. Jeśli to dla kogoś ważny czynnik, to pozostaje jeszcze trochę poczekać, gdyż prawdopodobnie wersja Slim pojawi się w nadchodzących latach – a jeśli dla kogoś to nie gra roli, będzie 'skazany’ na nowoczesny router.
M: Grałeś już w coś w ramach wstecznej kompatybilności z PS4? Jak wrażenia?
K: Tak, nie mogłem „nie sprawdzić” rodzimego Cyberpunka 2077. Rzeczywiście, w ramach wstecznej kompatybilności tytuł wygląda i działa znacznie lepiej niż na poprzedniej generacji, jednak do ideału nadal daleko. Na szczególne wyróżnienie zasługuje również ostatni God of War, który doczekał się łatki wprowadzającej 4K i 60 klatek. Jak sam niedawno słusznie kiedyś stwierdziłeś – 'tej grze należało się to jak psu buda’. Gra już na PS4 wyglądała świetnie, a teraz – jest wręcz wyśmienita.
Kupować czy nie kupować, aktualna sytuacja na rynku nie rozpieszcza
M: Okey, ostatnie pytanie, kupować teraz i przepłacać kilkaset złotych czy lepiej poczekać aż ceny się ustabilizują? O ile do stabilizacji w ogóle jest mowa? Jak myślisz? Nie każdemu niestety udało się konsole kupić i wielu zastanawia się co robić w obecnej sytuacji.
K: Trudne pytanie. Owszem, zapłaciłem więcej niż sugerowane 2300 złotych, jednak biorę pod uwagę fakt, iż konsolę kupiłem w zestawie (około 3300 zł). Jednak, gdybym miał kupić „gołą” konsolę od osoby prywatnej, po zawyżonej cenie, jestem przekonany iż na zakup bym się nie zdecydował. Ciężko jest określić, kiedy sytuacja się unormuje, jednak zauważyłem iż co raz większa liczba sklepów ponownie wprowadza PS5 do swojej oferty (najczęściej w zestawach z grami), co daje nadzieję na stabilizację dostępności w ciągu najbliższych miesięcy. Czy tak będzie? Nie wiem.
M: Krystian, dziękuję za bardzo ciekawą rozmowę i Twoje uwagi na temat najnowszego dziecka Sony. Życzę Ci samej przyjemności z obcowania z PlayStation 5, wielu fragów i opadu szczęki na widok kolejnych pięknych next-genowych gier! Do zobaczenia na polu bitwy, jak już sam zdecyduję się na zakup 🙂

K: Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie. Mam nadzieję, że moje odpowiedzi w mniejszym bądź większym stopniu rozwieją wątpliwości Twoje oraz Twoich czytelników, w kwestii zakupu nowego sprzętu Sony. Pozdrawiam serdecznie, i jak sam powiedziałeś – do zobaczeniu na polu bitwy!