Po przytłaczającym i szargającym serca Endgame fani całego uniwersum MCU oraz przygód Spider-Mana otrzymują świetną, wakacyjną, przepełnioną humorem oraz walką dobra ze złem historię gnającą na złamanie karku, która bardziej niż kolejny film MCU przypominała mi komiksowy oryginał traktujący o uczynnym pajączku z sąsiedztwa. Spider-Man: Daleko od Domu to idealny tytuł na osłodzenie tej beczki miodu, do którego została dodana łyżka dziegcu po premierze Avengers: Engdame!
Są filmy, które się ogląda od niechcenia, są takie, o których się zapomina już 5 minut po skończonym seansie, nie wspominając już o aktorach biorących w nich udział. Są też obrazy, które pozostają w głowie na o wiele dłużej niż mignęcie przejeżdzającego autobusu przed naszymi oczami. To Właśnie Życie, jest jedną z takich produkcji, a Dan Fogelman (scenarzysty Kocha, Lubi, Szanuje) uraczył nas obrazem zapadającym w pamięci na długo.
Motywów survivalowych w filmach było jak dotąd wiele, widzieliśmy już walczącego z oceanem Roberta Redforda we Wszystko Stracone czy też Toma Hanksa w Cast Away Poza Światem. Utworów z motywem wszechobecnego śniegu w tle też nie brakuje, choćby świetne Pomiędzy Nami Góry z Idrisem Elbą i Kate Winslet. Takiego filmu jak Arktyka, nie było jeszcze nigdy.
Gdyby ktoś ponad 10 lat temu powiedział mi, że debiutujący wówczas Iron Man rozpocznie multikulturową opowieść, która z czasem z nieśmiało dreptającego filmu o geniuszu naukowym zakładającym metalową zbroję zamieni się w popkulturową sensację pędzącą przez kolejną dekadę z szybkością rollercoastera, pewnie bym się puknął w czoło. W końcu już wielu próbowało rozpowszechnić historie o superbohaterach, mieliśmy Supermana, mieliśmy Batmana, mieliśmy kiełkującą opowieść o X-Menach, jednak to nie wystarczyło, czegoś brakowało by dokonać przełomu. On w końcu nadszedł właśnie wraz z opowieścią o Iron Manie trwającą do dnia dzisiejszego, dnia w którym do kin wszedł Avengers: Endgame by tą oraz inne historie epicko i godnie zakończyć. Recenzja bez spojlerów!
Mieliśmy już pokochaną jak i jednocześnie znienawidzoną przez wielu trylogię Greya, w której poukładana, szara myszka poznaje perwersyjne życia multimilionera. W After, a więc ekranizacji pierwszego z czterech tomów powieści młodzieżowej pióra Anny Todd, Anastazję zastąpiono Tessą, a Christianem tym razem został do szpiku stereotypowy bad boy Hardin.