Category

LIFESTYLE

Category

Jakieś 5 tygodni temu byliśmy z Zuzą na pięknej sesji fotograficznej u pani Marty Rybak w przytulnym studiu mieszczącym się na północy Wrocławia. Ja z Angeliką byliśmy mega zajarani tym, że nasza córka będzie mieć cykane fotki i to profesjonalnym aparatem. Sam nigdy nie miałem takiej sesji, no chyba, że w domu rodzinnym gdzieś na starym aparacie robiącym 30 zdjęć na jednej kliszy, bo kiedyś tylko takie były :). Dlaczego dopiero teraz możemy udostępnić zdjęcia? Bo tyle na nie czekaliśmy. Czy było warto? Było.

Dzisiaj będę pisał o rzeczach, bez których aktualnie nie wyobrażamy sobie opieki nad naszą już ponad miesięczną (!) córką. Czas bardzo szybko leci, jeszcze nie dawno pisałem o cudzie narodzin, a teraz po pięciu tygodniach razem nasza córka już na stałe zadomowiła się w naszym mieszkaniu, a nam trudno jest sobie wyobrazić jak to było jeszcze jakiś czas temu tak we dwójkę. Od tego czasu dużo się też nauczyliśmy, zauważyliśmy też, że jest kilka rzeczy, które nam na co dzień bardzo pomagają w opiece nad naszą córką, dzisiaj wymienię 6 z nich.

We wcześniejszych relacjach obiecałem Wam, że na blogu napiszę troszkę więcej o naszych perypetiach związanych z porodem w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy. Gdybym napisał, że nasza przygoda z rodzeniem rozpoczęła się falstartem to jakbym nie napisał nic. Pierwszą wizytę w szpitalu zaliczyliśmy tak naprawdę w połowie porodu myśląc, że to już czas, a jeśli już miałbym znaleźć winowajcę tej sytuacji to z całym sercem mogę powiedzieć, ze zawiniła nasza bezgraniczna wiara w jakąś… durną aplikację.

Jeszcze w połowie 17′ ważyłem jakieś 65kg i to przy, uwaga, około 1,85 cm wzrostu. Mało tego, jadłem tyle co dziecko i wcale nie zapowiadało się na to, żeby jakimś cudownym sposobem miał przytyć i zacząć wyglądać jak człowiek. Nigdy też za bardzo nie akceptowałem swojego wyglądu, a lepszy wiatr to mógł mnie zabrać ze sobą ku przygodzie. Znajomi uspokajali, że przecież po ślubie to już mnie żonka utuczy, żebym się nie martwił, że jakoś tak samo przyjdzie. Takiego wała, samo się nie robi nic, a po dwu i pół roku treningów doskonale to pojąłem. Poniżej kilka słów o transformacji mojej sylwetki.

Do narodzin naszej córki pozostały niecałe 2 tygodnie (!), więc już tak naprawdę tuż tuż! Zrobiliśmy co możemy by pokój Zuzanny był gotowy na jej narodziny. W zasadzie to jeszcze do niedawna czekaliśmy na podobno bardzo wygodny fotel z HOMLA. Fotel w końcu dotarł i okazał się być faktycznie całkiem wygodny. Wstawiliśmy go do pokoju i teraz, wszystko jest już gotowe  na 'wprowadzenie się’ naszego nowego członka rodziny 🙂