Category

LIFESTYLE

Category

W dzisiejszym wpisie będę miał przyjemność przeprowadzić wywiad z trenerem personalnym Mateuszem Michalikiem, który na co dzień pracuje w studiu treningu personalnego N11. Studio mieści się na ul. Nektarowej 11B na południowym krańcu Wrocławia. Mateusz jest jedną z najbardziej kompetentnych i zarazem życzliwych osób jaką mogłem przyjemność swego czasu poznać, a jego wiedza nt. ćwiczeń oraz dietetyki jest dla mnie bezcenna.

Pod budynki mieszkalne w Nowym Jorku podjeżdżają czarne SUVy, jeden po drugim grzecznie czekają na swoich pasażerów. To nie jest kolejna wizyta prezydenta Trumpa wśród cywili, SUVy czekają na pielęgniarki udające się do szpitali by walczyć z koronawirusem. To nie scena z kolejnej części Szybkich i Wściekłych, takie sytuacje właśnie mają miejsce w USA, tam już jest 100 tyś zarażonych. W Polsce zarażonych jest o wiele mniej, ale przybywa ich coraz więcej z dnia na dzień, lekarze dwoją się i troją w walce z nierównym wrogiem. Na szczęście do gry wchodzą zwykli obywatele, którzy zaczynają pomagać!

Przyznam szczerze, że w pewnej kwestii myliłem się. Sądziłem, że my Polacy, nie będziemy w stanie zjednoczyć się i to niezależnie od sytuacji. Nie sądziłem, że sprawę potraktujemy poważnie i duża część z nas faktycznie ruszy z akcją #zostanwdomu w walce z koronawirusem. Bronić może mnie to, że dosłownie jeszcze tydzień temu sytuacja wyglądała zgoła inaczej, jednak tak jak wówczas tak i teraz podtrzymuję słowa, że należy przede wszystkim zachować spokój i zdrowy rozsądek co by się nie działo.

Wczoraj będąc na siłce gość podszedł do mnie i zapytał czemu ja tak kaszlę? Akurat wtedy byłem na trzeciej serii i miałem się ponownie kłaść na ławeczkę więc już trochę zmęczony odpowiedziałem – a no bo przy zwiększonym wysiłku fizycznym po prostu tak mam, kaszel mnie bierze i tyle, nic nadzwyczajnego. A to kolega nie ma koronawirusa? Zdębiałem – no nie mam, spokojnie proszę nie uciekać…

Macie tak, że zaczynacie Nowy Rok z postanowieniami noworocznymi typu regularne ćwiczenia na siłowni oraz dieta, po czym okazuje się, że po miesiącu ciężkich wyrzeczeń przestajecie się pilnować i Wam się odechciewa? Gdzie popełniłeś błąd? Co jest z Tobą nie tak? Tak naprawdę to nic, problem tkwi w samym postanowieniu, które zwykle jest nierealne. Większość z nas rusza z grubej rury, 3-4 wizyty w tygodniu na siłce, po 1,5 h plus codzienna dieta, zero cukrów, zero alkoholu i takie tam. Już na samą myśl o tym mi się wszystkiego odechciewa, a co dopiero się tego trzymać. Jak sprawić, żeby się jednak chciało? To bardzo proste, należy zmienić podejście i dać sobie trochę luzu