Mało kto ma jakąś pasję prawda? Mało kto spędza czas robiąc rzeczy na jakie faktycznie ma ochotę, jakie go motywują. Przecież już szkoła utwierdziła nas w przekonaniu, że tylko ludzie niezwykli mogą jakąś pasję w ogóle mieć. Wtedy mówiono nam, że tylko podróżnicy, artyści czy też mistrzowie wspinaczki górskiej obdarzeni są pasją takową, a większość ludzi może mieć co najwyżej jakieś hobby. Większej i bardziej krzywdzącej bzdury nie mogli nam wmówić…
Wszyscy są niecierpliwi, każdy chce mieć wszystko natychmiast i za nic ma czekanie na cokolwiek. Dosłownie wpadamy w szał gdy reklamy na YT nie da się przewinąć i trzeba obejrzeć trzydzieści sekund zamiast pięciu. Dzisiaj jedna z bardzo miłych pań o mało mnie nie zabiła tylko dlatego, że w związku z brakiem jakichkolwiek umiejętności jazdy samochodem nie potrafiła wyjechać z parkingu, bo ją rzekomo zastawiłem. Generalnie nikogo nie zastawiłem, ale mniejsza o to, po prostu chciała mnie zabić, a przecież ja świadomie jej nic złego nie zrobiłem, wręcz mógłbym ją polubić… gdyby nie ten wzrok.
Na świecie tyle się dzieje, cala masa fajnych miejsc do zobaczenia, pełno wydarzeń kulturalnych jednoczących ludzi, a wszystko po to by zapełnić mózg pięknymi wspomnieniami pozostającymi w głowie do końca życia. Dni mijają, czas leci, a ja zastanawiam się, dlaczego do cholery jeszcze nigdy nie pojechałem na żaden europejski festiwal z prawdziwego zdarzenia?
Jestem świeżo po przeczytaniu świetnego artykułu na NOIZZ mówiącego o tym dlaczego to nie social media powodują u młodych depresję, lecz to samo społeczeństwo zaczyna być tutaj głównym problemem. W jednym z akapitów został poruszony problem wykorzystywania stanu psychicznego człowieka do łatwego zarobku i o tym szerzej napiszę w swoim wpisie.
Siedzisz ze znajomym w barze, cieszysz się ze spotkania, wreszcie możesz na spokojnie pogadać. Myślisz o tym wszystkim jadąc tramwajem na rynek, w końcu wchodzisz do baru, spotykacie się i nagle okazuje się, że już po 20 minutach zastanawiasz się co ciekawego obejrzysz na Netflixie po powrocie do domu. Nie możesz się skupić na faktycznej rozmowie, nie pomagają wyskakujące durne powiadomienia na telefonie, które cię zaczynają dekoncentrować. Spotkanie mija dobrze, rozmawiacie, ale Ty tak naprawdę jesteś na nim kompletnie nieobecny. Macie tak czasem? Teraz chyba tak ma po prostu każdy.