Jest 6:00, słońce pięknie mieni się na wschodzie, czerwiec dopiero się zaczął, a my dzięki uprzejmości sołectwa Lędzina ruszamy zwiedzać wyżynę Krakowsko-Częstochowską oraz wszystkie cuda jakie nam niecodzienne ukształtowanie terenu oraz unoszący się w powietrzu średniowieczny klimat rejonu mogą zaoferować!
3 godziny lotu z Wrocławia wystarczyło aby znaleźć się w zasadzie w miejscu niczym nie przypominającym naszego kraju. Trafiliśmy na Cypr, którego subtropikalny klimat przywitał nas pełnym słońcem, bezchmurnym niebem, palmami, wodą mieniącą się wszystkimi odcieniami błękitu i… lewostronnym ruchem drogowym.
W drugiej części mojej relacji z wyprawy w piękne Pieniny z naszą jeszcze wtedy 7 miesięczną córeczką opiszę przejście przez lekko zabłocony Wąwóz Homole, wejście na Sokolice (tylko dla ludzi o mocnych nerwach), odpoczynek przy Dunajcu i krótki spacer po stronie słowackiej.
Mówią, że nasze polskie Pieniny to trochę taki włoski Rzym, że nie wystarczy pojechać tam raz, a nawet i sto razy aby w pełni doświadczyć tego pięknego miejsca. Tak w zasadzie to prawdopodobnie sam to określenie przed chwilą wymyśliłem, ale sądzę, że jest w nim wiele prawdy. W tamtym roku byliśmy w Pieninach gdy Angelika była jeszcze w ciąży, w tym zaś Zuza już mogła na własne oczy zobaczyć piękno gór i to w bezpiecznych warunkach :). Z uwagi na dużą ilość informacji postanowiłem podzielić ten wpis na dwie części, tak więc zapraszam do części pierwszej.
Lato! Uwielbiam, najlepsze kilka miesięcy większego bądź mniejszego ciepła, chodzenie w krótkich spodenkach, siedzenie na ogródku do późnych godzin przy akompaniamencie cykad i takie tam. U nas z tym latem jednak jest dość różnie, to w końcu nie Grecja i zielone Korfu gdzie będzie mocniej padać dopiero w październiku. Dlatego z lata, tego naszego trzeba wycisnąć tyle lemoniady ile się da. O to 7 ciekawych pomysłów na to co robić, czy to samemu czy ze znajomymi!