Gdyby ktoś ponad 10 lat temu powiedział mi, że debiutujący wówczas Iron Man rozpocznie multikulturową opowieść, która z czasem z nieśmiało dreptającego filmu o geniuszu naukowym zakładającym metalową zbroję zamieni się w popkulturową sensację pędzącą przez kolejną dekadę z szybkością rollercoastera, pewnie bym się puknął w czoło. W końcu już wielu próbowało rozpowszechnić historie o superbohaterach, mieliśmy Supermana, mieliśmy Batmana, mieliśmy kiełkującą opowieść o X-Menach, jednak to nie wystarczyło, czegoś brakowało by dokonać przełomu. On w końcu nadszedł właśnie wraz z opowieścią o Iron Manie trwającą do dnia dzisiejszego, dnia w którym do kin wszedł Avengers: Endgame by tą oraz inne historie epicko i godnie zakończyć. Recenzja bez spojlerów!
Tag