Pierwsza od wielu lat przygodowa gra w uniwersum Star Wars budziła we mnie ogromne nadzieje na kolejną świetną serię gier z mojego ulubionego świata zaraz po Jedi Outcast i Force Unleashed. Twórcy zrobili wszystko aby w trailerach gra wyglądała jak połączenie Uncharted i Tomb Raidera w jednym. To miała być produkcja o wartkiej akcji, świetnej fabule, pięknej grafice i dobrym gameplay’u. Czy EA udało się wydać dobry i zapadający w pamięć produkt? NIE. Czy daje on nadzieje na świetną serię przygód o rudym padawanie, który pragnie odbudować zakon Jedi? TAK 🙂
Są takie rzeczy, które wspomina się z uśmiechem na ustach przez całe życie, chwile, których nikt nie jest nam w stanie zabrać, przy których uśmiechamy się jak jacyś nienormalni. Takim momentem, który zapada na długo w pamięci będzie… kolejny seans Mandalorianina 🙂 i może jest jeszcze za wcześnie na tak odważne słowa, ale moim zdaniem, ten serial, już teraz prezentuje nam Gwiezdne Wojny na jakie czekaliśmy od czasów oryginalnej trylogii.